Przejdź do treści

Pasja to ważna rzecz w moim życiu

    Robert Banasiewicz Harley Davidson

    Marzenia chłopca

    Ważną rzeczą dla mnie jest być człowiekiem. Zwykłym człowiekiem. Poza wszystkimi działaniami zawodowymi jestem człowiekiem. Chcę o tym pamiętać. Jestem emocjonalny, czasem wybuchowy, kieruję moją agresję na rozwój, ale kierują ją także na pasje i zainteresowania. Bo pasja to ważna rzecz. 

    Zatem, jak to było?

    No różnie było. Wcześnie zaskoczyła mnie era narkotyków. Bardzo różnych narkotyków. One wyznaczyły kurs zniszczenia i pochłonęły wszystko. Także moje pasje nie oparły się im.

    Od najmłodszych lat życia mego towarzyszyła mi wszędzie muzyka. Oczywiście tamto „wszędzie” było zupełnie inne niż dzisiejsze „wszędzie”. Jedynym miejsce, w którym mogłem posłuchać muzyki było radio, czasem telewizor. Słabe medium jedno i drugie dostarczało melodie…słabe. No i nie miałem wpływu na to. Pierwszy wpływ dał mi gramofon odziedziczony po siostrze. Oczywiście „Bambino 3″. Zbiór płyt nie był powalający, ale już gdzieś coś można było pożyczyć, zmienić… W księgarni na „Sadach” pojawiła się płyta Tiny Turner. Tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego koncertowała w Polsce. Nie jestem pewien czy Pani Tina wiedziała o tym wydawnictwie, gdyż coś takiego jak prawa autorskie w tej części świata nie istniały. No ale to już było coś. 

    Szkoła podstawowa (moja edukacja wtedy na niej się właściwie skończyła) to AC/DC. Później cały rock’n’roll…

    Muzyka jest obecna w moim życiu do dziś. Jakoś nigdy nie potrafiłem jej tworzyć, a jedynie konsumować. Coś tam pobrzdąkam na gitarze, ale szału nie ma. Słucham muzyki wszędzie w pracy, w samochodzie, w szopie, tylko jakoś w słuchawkach nie mam fanu. Obecna dostępność jest niesamowita. Korzystam z niej bez oporów. 

    A co poza muzyką jej słuchaniem?

    Motocykl

    To pragnienie musiało długo poczekać. Na osiedlu było kilka sprzętów, ale nie mój. To pragnienie było długo w sferze westchnień. 

    „Motorynki”, „Komarki”, „Jawki” i kompletne szaleństwo w tamtych czasach: „Simson”. Tych większych trochę się obawiałem, mniejszymi też zdarzyło mi się wjechać w krzaki. Ale marzenie trwało. Jego realizacja numer jeden nastąpiło, gdy „Megafon” sprzedał mi „Junaka”. Żadnych dokumentów/papierów, żadnego prawa jazdy, po prostu jazda. Unikanie spotkań ze stróżami prawa bocznymi, osiedlowymi uliczkami. Sprowadzanie i wyciąganie z piwnicy… szalony czas. Jakoś udało się przeżyć. Przeżyć mnie i innym. Ten motocykl przyjechał ze mną z Kielc na Mazury. Jednak nigdy nie doczekał się rejestracji i wspólnym podróży. Sprzedałem. Dziś trochę żałuję. 

    Pierwszy prawdziwy motocykl pojawił się bardzo późno. Kawasaki VN 750 Vulkan. Dostarczył mi wielu niespodzianek. Pewnego dnia, jadąc na zlot VN-ów odmówił posłuszeństwa i… długo czekałem na poboczu na lawetę, jeszcze dłużej na naprawienie przez mechanika. Minął sezon a mój Vulkan nadal stał w warsztacie. Wtedy obiecałem sobie, że następny motocykl zakończy tę straszną  epokę „grzebania” w silnikach. Udało się. Mój obecny motocykl to Honda VTX1300. Tak, ten motocykl po prostu jeździ. Tyle że ja mam teraz tyle zajęć, że ogromnych kilometrów nie nawijam. 

    Natomiast Harley Davidson wydarzył się dopiero całkiem niedawno. Wraz z moim przyjacielem pojeździliśmy ciut między New Jersey a Pensylwanią. Super to był czas. Jestem pewien, że wrócę na autostradę w US.

    Pasja to ważna rzecz
    Odtwórz film na temat Pasja to ważna rzecz

    Kolejna pasja - ptaki

    Uwielbiam patrzyć na ptaki. Na różne ptaki w różnych momentach ich życia. Jakoś tak mam od wielu lat. Moje ptaki są w wolierach i klatkach szkoleniowych. Kiedyś wystawię je gdzieś, żeby pokazać światu. Ale jeszcze nie teraz… cdn.

    SamoPolecajki

    W tym miejscu kilka moich samopolecajek:

    Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.

    Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail i imię do newslettera.

    Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.

    Wspieraj Autora na Patronite

    A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej potrzeby.  Będzie mi bardzo miło także, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę. . Kliknij przycisk Suppi. 

    button

    Tymczasem to tyle samopolecajek. Bądź zdrów, ducha nie gaś.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *