Przejdź do treści

Lecznictwo psychiatryczne. Poszukajmy “bakterii”

Lecznictwo psychiatryczne. Poszukajmy „bakterii”

Historia medycyny – co możemy z niej wyciągnąć?

W XIX wieku, zanim Ludwik Pasteur i Robert Koch zrewolucjonizowali medycynę swoimi odkryciami, lekarze często ograniczali się do leczenia objawów chorób, nie wiedząc, co tak naprawdę było ich przyczyną. Pacjenci z krostami, wrzodami czy gorączką byli leczeni na podstawie tego, co widoczne na zewnątrz. Jednak, gdy Pasteur i Koch odkryli, że za tymi dolegliwościami kryją się mikroorganizmy, zmieniło to podejście medycyny na zawsze. Zamiast skupiać się na powierzchownych symptomach, lekarze zaczęli eliminować przyczynę chorób u ich podstaw, prowadząc do znacznie skuteczniejszych terapii. Chodzi o szukanie przyczyn. Bakterii, które powodowały tamte choroby.

Czy obecnie także zajmujemy się zwalczaniem objawów? Oczywiście mam na myśli odniesienie do mojej pracy. I nie tylko mojej.

Zastanawiam się, którym tropem idzie współczesna psychiatria, czy psychoterapia?. Czy szukamy „bakterii” – pierwotnych przyczyn zaburzeń psychicznych? Czy leczymy krosty? Ot tak symbolika mi się pojawiła. A zatem zapraszam do czytania.

Diagnozowanie na powierzchni – czy to wystarczy?

W pracy terapeutycznej często spotykam się z ludźmi, którzy, zanim trafili na terapię, przeszli przez procesy diagnozowania w gabinetach psychiatrycznych. Często ich historia wygląda tak: trafiają do lekarza z objawami depresji, lęków, czy zaburzeń snu. W odpowiedzi otrzymują receptę na leki, które mają za zadanie złagodzić objawy, i to na tym kończy się „leczenie”. Rzadko kiedy pada pytanie o to, skąd te objawy się biorą, co tak naprawdę doprowadziło do stanu, w jakim teraz się znajdują.

Przypomina to sytuację z XIX wieku, kiedy to leczono objawy wrzodów i krost, nie zdając sobie sprawy, że za tymi dolegliwościami kryją się mikroorganizmy. Czy zatem dzisiejsza psychiatria nie powinna iść dalej, szukając odpowiednika „bakterii” w kontekście zdrowia psychicznego?

Strach ucieleśniony – krytyka podejścia do diagnozowania

W swojej bestsellerowej książce „Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy” Bessel van der Kolk ostro skrytykował współczesne podejście do diagnozowania w psychiatrii. Podkreśla on, że psychiatria często pomija pierwotne przyczyny zaburzeń, koncentrując się wyłącznie na zewnętrznych objawach. Leki, które są przepisywane, mają za zadanie uspokoić objawy, ale nie rozwiązują głębszych problemów, które do nich doprowadziły.

Pamiętam pierwsze doświadczenie, które pchnęło mnie na medycynę: to letni obóz, na którym byłem jako czternastolatek. Mój kuzyn Michał przez całą noc nie dał mi spać, wyjaśniając skomplikowane mechanizmy pracy nerek. Opowiadał, jak wydalają z organizmu wszystkie ścieki, a potem odzyskują związki chemiczne, niezbędne, żeby utrzymać organizm w równowadze. Jego opowieści o funkcjonowaniu ciała naprawdę mnie zadziwiły.

Długo potem, na każdym etapie mojej medycznej edukacji, czy to na chirurgii, czy na pediatrii albo kardiologii, oczywistym było dla mnie, że kluczem do wyleczenia pacjenta jest zrozumienie zasad działania ludzkiego organizmu. Dopiero kiedy zacząłem staż na psychiatrii, dostrzegłem, jak ogromna jest przepaść między nieprawdopodobną złożonością umysłu, mnogością interakcji i powiązań między ludźmi a tym, jak mało psychiatrzy wiedzą o przyczynach problemów, które leczą. Czy kiedykolwiek będziemy wiedzieć o mózgach, umysłach i miłości tyle, ile wiemy o innych układach tworzących nasz organizm?

„Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy” Bessel van der Kolk, 2024

W mojej praktyce terapeutycznej często zauważam to samo. Wielu ludzi, którzy do mnie przychodzą, nosi w sobie ciężar przeszłości – doświadczenia porzucenia, maltretowania, molestowania, czy deprywacji emocjonalnej. Te doświadczenia kształtują ich umysły i emocje, pozostawiając trwałe ślady w ich psychice. Bez zrozumienia tych „bakterii” – ukrytych przyczyn – trudno jest mówić o prawdziwym zdrowieniu.

lecznictwo psychiatryczne

Poszukiwanie „bakterii” w terapii

W terapii często zajmuję się rozplątywaniem skomplikowanych węzłów emocji i doświadczeń, które leżą u podstaw problemów moich podopiecznych. Właśnie wtedy, kiedy uda się dotrzeć do tych pierwotnych przyczyn, pojawia się nadzieja na prawdziwą zmianę.

Przypominam sobie przypadek jednej z osób, z którą pracowałem. Z pozoru jej problemem była depresja – klasyczne objawy, jak brak energii, trudności ze snem, poczucie beznadziei. Zdiagnozowano ją szybko i przepisano leki. Jednak, kiedy zaczęliśmy pracować nad jej historią, okazało się, że w jej życiu było wiele traumatycznych doświadczeń – dorastanie w domu, gdzie dominowała przemoc, brak wsparcia emocjonalnego ze strony rodziców, a także późniejsze trudności w relacjach międzyludzkich. Te doświadczenia były jej „bakteriami” – ukrytą przyczyną depresji.

Społeczna natura problemów psychicznych

Nie możemy zapominać, że jako ludzie jesteśmy istotami społecznymi. Nasze zdrowie psychiczne jest nierozerwalnie związane z naszymi relacjami z innymi, z naszym miejscem w społeczeństwie, z poczuciem przynależności lub jego brakiem. Problemy psychiczne często wynikają z nieumiejętności współżycia z innymi, trudności w znalezieniu swojego miejsca w grupie, czy braku poczucia przynależności.

Te aspekty życia są kluczowe dla naszego zdrowia psychicznego. Kiedy w relacjach pojawiają się trudności – konflikty, brak wsparcia, przemoc – nasze umysły i mózgi reagują na to negatywnie. Niemożność znalezienia swojego miejsca w społeczeństwie może prowadzić do głębokiego poczucia samotności i wyobcowania, co z kolei prowadzi do problemów psychicznych.

Uwarunkowania społeczne a zdrowie psychiczne

Często zastanawiam się, dlaczego współczesna psychiatria tak często pomija te uwarunkowania społeczne, skupiając się zamiast tego na uszkodzonych genach i nieprawidłowościach fizjologicznych. Oczywiście, biologia odgrywa ważną rolę w kształtowaniu naszego zdrowia psychicznego, ale nie możemy ignorować wpływu, jaki mają na nas nasze relacje i warunki społeczne.

Przykładów jest wiele. Osoba dorastająca w ubogiej dzielnicy, gdzie przemoc jest na porządku dziennym, gdzie brakuje dostępu do edukacji i wsparcia, jest znacznie bardziej narażona na rozwinięcie problemów psychicznych niż ktoś, kto dorastał w bezpiecznym i stabilnym środowisku. To nie tylko kwestia genów, ale także środowiska, w jakim się rozwijamy.

Terapia jako narzędzie do poszukiwania „bakterii”

Wierzę, że terapia jest właśnie tym miejscem, gdzie możemy szukać tych ukrytych „bakterii” – głębokich przyczyn naszych problemów psychicznych. To proces, który wymaga czasu, zaangażowania i odwagi. W terapii często zaczynamy od objawów – tego, co jest widoczne na powierzchni – ale z czasem docieramy do głębszych warstw, do korzeni problemu.

Kiedy już zidentyfikujemy te pierwotne przyczyny, możemy zacząć nad nimi pracować. To może być trudny proces, bo często wymaga zmierzenia się z bolesnymi wspomnieniami, z traumami, które przez lata były ukryte w naszej podświadomości. Ale to jedyna droga do prawdziwego zdrowienia.

Wyjście poza objawy

Oczywiście, leczenie objawów jest ważne – pomaga to osobie cierpiącej na przykład na depresję czy lęki funkcjonować na co dzień. Ale nie możemy zapominać, że prawdziwe zdrowienie zaczyna się wtedy, kiedy zaczynamy pracować nad przyczynami tych objawów.

W mojej pracy często widzę, jak wielka jest różnica między osobami, które przeszły przez proces terapeutyczny, a tymi, które ograniczyły się jedynie do farmakologii. Osoby, które zdecydowały się na terapię, często mówią o poczuciu uwolnienia, o tym, że w końcu zaczęły rozumieć siebie, swoje emocje i swoje problemy. To właśnie wtedy, kiedy zrozumiemy, skąd biorą się nasze problemy, możemy zacząć prawdziwie nad nimi pracować.

Pozdrawiam. Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB.


 

sklep-REHAB Robert Banasiewicz
Sklep-REHAB. Kliknij obrazek powyżej, żeby przenieść się na stronę sklepu.

Samopolecajki

W tym miejscu kilka moich samopolecajek:

Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.

Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.

Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.

Wspieraj Autora na Patronite

A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę.  Kliknij przycisk Suppi.

button

Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *