Przejdź do treści

Moje jutro wygląda doskonale. O iluzji perfekcyjnego jutra w życiu.

O myśleniu, które oszukuje życie – osobista analiza mechanizmu odkładania życia i działania na później.

Wstęp: O czym właściwie jest to „doskonałe jutro”?

Moje jutro wygląda doskonale. Tak brzmi zdanie, które wydaje się niewinne, a może nawet budujące. Prawda jest jednak taka, że ma w sobie ukrytą truciznę. To wyraz mechanizmu, który przez lata potrafi sterować życiem osoby uzależnionej lub w inny sposób zaburzonej emocjonalnie. Codzienność zamienia się w oczekiwanie na lepsze jutro, a dzisiejszy dzień jest czymś do przetrwania, a nie do przeżycia. Dlatego dziś jeszcze jestem w „dupie”, ale jutro to będę cesarzem i papieżem doskonałości. Tak myśli osoba, która przez długi czas swojego życia nie żyła, tylko myślała o życiu.

To mogłaby być opowieść o sukcesie i wielkiej metamorfozie. Jednak wyszedł z tego raczej gorzki rachunek, wystawiony po latach ucieczki w marzenia o lepszej wersji siebie i lepszych okolicznościach. Bo życie wciąż jest w zawieszeniu – niespełnione i nierozpoczęte, za to perfekcyjnie zaplanowane na później. Właśnie to „później” to sedno problemu.

Dziś jestem w dupie – czyli gdzie?

Dziś to miejsce, którego nie akceptuję. To czas, który jest gorszy, niewystarczający, niegodny rozpoczęcia działania. Zamiast być w życiu, jestem w „dupie”, czyli w stanie zawieszenia, rozczarowania, czasem rozpaczy. To metafora? Być może. A może to autentyczne doświadczenie codzienności?

Ten stan ma w sobie coś paradoksalnego: z jednej strony jest bolesny, ciężki i pełny poczucia winy, a z drugiej daje złudzenie kontroli. Skoro jestem w „dupie” dzisiaj, to jutro mogę być kim chcę. To mechanizm, który pozwala uniknąć konfrontacji z rzeczywistością, z własną bezradnością, z nieudanymi próbami zmiany.

Można powiedzieć, że to swoista choroba myślenia, infekcja mózgu. Niby czekam na lepsze jutro, a tak naprawdę codziennie przeżywam to samo. Często powtarzałem sobie: „Jeszcze dziś mi nie wychodzi, ale jutro to już wszystko będzie idealnie. Jutro zacznę żyć, działać, osiągać. Jutro będę doskonały.” Ten mechanizm działa nie tylko w uzależnieniach, ale także w zaburzeniach emocjonalnych, depresji, lękach i wszelkich formach unikania życia.

Jutro to będę cesarzem i papieżem doskonałości – mit doskonałego jutra

moje jutro

Jutro jest przestrzenią nieograniczonej wolności. Tam można być wszystkim, osiągnąć wszystko. To mit doskonałego jutra, który pozwala przetrwać bylejakość dzisiaj. Jutro to nie tylko moment w przyszłości, to fantazja, która chroni przed bólem rzeczywistości.

W mojej głowie jutro jest jak czysta kartka. Moje plany na jutro są jak budowanie zamków z piasku, na plaży, której nigdy nie odwiedzam. Jutro jestem kimś, kim nie mogę być dzisiaj. Jutro nie mam nałogu, jutro nie mam lęków, jutro nie mam niepowodzeń. Jutro jestem idealny.

Ale to jutro nigdy nie nadchodzi. Każdy dzień zaczyna się od nowa w tym samym miejscu, w tej samej „dupie”, w tym samym poczuciu zawieszenia. Jutro staje się wieczną obietnicą, której realizacja jest zawsze odsunięta o kolejny dzień. To strategia przetrwania, która w konsekwencji prowadzi do życia nieprzeżytego.

Mechanizm odkładania życia na później

Cały mechanizm polega na tym, że zamiast żyć, cały czas myślę o życiu. Życie jest projektem, planem, obietnicą. A przecież ja nie jestem projektem, tylko istotą, która ma istnieć tu i teraz. Przynajmniej powinienem być.

Lenistwo? To raczej skutek głębokiego przekonania, że dzisiaj nie jestem wystarczający. Dzisiaj nie zasługuję na szczęście, na działanie, na sukces. Dzisiaj jestem zbyt słaby, zbyt zależny, zbyt pogrążony w problemie. Dzisiaj mam zakręcony kran z ożywczą energią zwaną miłością. Dlatego wszystko, co ważne, wszystko, co naprawdę się liczy, zostaje przesunięte w czasie, do tej magicznej przestrzeni jutra.

W praktyce wygląda to tak: codziennie obiecuję sobie, że jutro zacznę żyć. Jutro przestanę ćpać. Jutro pójdę do pracy. Jutro zadzwonię do przyjaciela. Jutro zacznę terapię. Jutro będę szczęśliwy. Ale jutro nigdy nie jest dzisiaj.

Dlaczego myślę o życiu, zamiast żyć?

To pytanie, które długo sobie zadawałem. Odpowiedź jest złożona, ale można ją sprowadzić do kilku kluczowych mechanizmów psychologicznych:

  • Lęk przed porażką – jeśli zacznę działać dzisiaj, mogę ponieść porażkę. Jeśli zacznę działać jutro, mam jeszcze czas, żeby się przygotować, żeby być lepszy.
  • Poczucie winy – dzisiaj nie jestem wystarczająco dobry, więc nie zasługuję na realizację marzeń, na szczęście, na życie. Jutro mogę być lepszy, mogę się poprawić.
  • Perfekcjonizm – życie musi być doskonałe, a ja muszę być najlepszą wersją siebie [to zdanie mnie prześladuje]. Skoro dzisiaj nie jestem idealny, odkładam życie na moment, kiedy będę perfekcyjny a zawsze jest tak wiele rzeczy, które mogą się nie udać, a zatem zrobię nic. Gdyż nic jest lepsze niż coś zrobione źle.
  • Uzależnienie od fantazji – myślenie o życiu jest łatwiejsze niż życie. W myślach mogę być kim chcę, mogę osiągnąć wszystko. Rzeczywistość jest zbyt trudna, zbyt bolesna, zbyt złożona.

Jak to wpływa na codzienne życie?

Życie kogoś, kto odkłada wszystko na jutro, jest nieustannym zawieszeniem. Rano budzę się z myślą, że dziś to jeszcze nie czas. Dzisiaj jestem w „dupie”, więc nie muszę podejmować trudnych decyzji, nie muszę podejmować ryzyka, nie muszę stawiać czoła wyzwaniom.

Cały dzień jest przetrwaniem, a nie życiem. Oglądam filmy, skroluję Internet, rozmyślam o przeszłości i przyszłości. Często planuję, co zrobię jutro, ale nigdy nie robię tego dziś. Moje życie staje się pasmem planów, obietnic, marzeń, których nigdy nie urzeczywistniam.

Pętla uzależnienia od jutra

To jest pętla, z której trudno mi się wyrwać. Codziennie powtarzam sobie, że dziś to jeszcze nie czas, ale jutro już na pewno. I tak mija tydzień, miesiąc, rok, dekada. To mija tak cholernie szybko. Życie przepływa przez palce, a ja wciąż jestem w miejscu, w którym byłem wczoraj.

Sposób działania i myślenia

Ten sposób myślenia nie jest przypadkowy. Jest wyuczony, utrwalony przez lata ucieczek przed życiem, przed bólem, przed rozczarowaniem. Działa jak mechanizm obronny, który chroni przed konfrontacją z rzeczywistością.

W praktyce oznacza to, że:

  • Zamiast działać, planuję.
  • Zamiast rozmawiać, analizuję.
  • Zamiast przeżywać, fantazjuję.

Skutki życia w zawieszeniu

Najgorsze jest to, że życie w zawieszeniu ma realne konsekwencje. Nie podejmuję decyzji, nie realizuję planów, nie buduję relacji. Z czasem czuję coraz większą frustrację, poczucie winy, a nawet depresję. Czuję, że wszystko mnie omija, że przegapiam własne życie.

Poczucie utraty czasu

Często łapię się na tym, że minął kolejny rok, a ja wciąż jestem w tym samym miejscu. Moje marzenia są coraz bardziej odległe, moje plany coraz bardziej nierealne. Codziennie obiecuję sobie, że jutro zacznę żyć, ale jutro nigdy nie przychodzi.

Rośnie poczucie winy

Każdy dzień w zawieszeniu to kolejna cegiełka do muru winy. Czuję, że zawodzę siebie, że nie spełniam swoich oczekiwań. Z czasem poczucie winy staje się tak silne, że przestaję wierzyć, że cokolwiek się zmieni.

Niszczenie relacji

Życie w zawieszeniu prowadzi do izolacji. Nie potrafię budować relacji, bo nie żyję autentycznie. Moje kontakty z ludźmi są powierzchowne, pełne obietnic bez pokrycia. Z czasem przyjaciele, rodzina, partnerzy oddalają się, bo nie mogą liczyć na mnie w realnym świecie, tylko w fantazji o jutrze.

Dlaczego tak trudno przerwać ten mechanizm?

Odpowiedź jest dość prosta: ten mechanizm jest wygodny. Pozwala uniknąć bólu, rozczarowań, ryzyka. Daje złudzenie kontroli, bezpieczeństwa, przewidywalności. Ale to tylko złudzenie.

Przerwanie tego cyklu wymaga odwagi. Trzeba stawić czoła własnemu lękowi, poczuciu winy i perfekcjonizmowi. Trzeba przestać myśleć o życiu, a zacząć żyć. Najtrudniejsze jest pierwsze działanie. Pierwszy krok, który nie jest fantazją, tylko rzeczywistością.

Walka z własnym umysłem

Możesz walczyć z uzależnieniem, z depresją czy z lękiem. Możesz tak myśleć. Niestety jest to zmaganie się z własnym sposobem myślenia. Schematem funkcjonowania. Trzeba zmienić schemat. Trzeba nauczyć się rozróżniać fantazję od rzeczywistości, marzenia od działania. Trzeba zacząć żyć tu i teraz, nawet jeśli nie jest idealnie. Albo zostawić, tak jak jest i dalej być w „dupie”. To też może być sposób życia. A właściwie przetrwania.

Odwaga, by być w życiu, nie w myśleniu

Największą odwagą jest zacząć żyć dzisiaj, nie jutro. Zacząć działać, nie planować. Zacząć rozmawiać, nie analizować. Zacząć przeżywać, nie fantazjować. Przestać pisać czarne scenariusze.

Każdy dzień to szansa, żeby przełamać mechanizm odkładania życia na później. Każda decyzja, każde działanie, każda rozmowa jest krokiem w stronę rzeczywistości. To trudne, bolesne i czasem przerażające, ale jedyne autentyczne wyjście z pętli uzależnienia od jutra.

Podsumowanie: Jak wygląda moje jutro naprawdę?

Dziś już wiem, że moje jutro nie będzie doskonałe. Moje jutro nie będzie czasem, kiedy nagle zmienię się w cesarza i papieża doskonałości. Moje jutro będzie takie, jakie uczynię je dzisiaj.

Przez lata myślałem o życiu, zamiast żyć. Dziś próbuję być w życiu, nie w myśleniu. To nie jest łatwe, nie jest proste, nie jest przyjemne. Ale to jedyna droga do wyjścia z zawieszenia, do prawdziwego życia. Bo jutra nie ma.

Dziękuję za doczytanie artykułu do tego momentu.


Zapraszam do zapoznania się z moim nowym przedsięwzięciem – AMBASADOR MARKI ROBERT BANASIEWICZ 

sklep-REHAB Robert Banasiewicz
Sklep-REHAB. Kliknij obrazek powyżej, żeby przenieść się na stronę sklepu.

Samopolecajki

W tym miejscu kilka moich samopolecajek:

Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.

Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.

Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.

Wspieraj Autora na Patronite

A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę.  Kliknij przycisk Suppi.

button

Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.

2 komentarze do “Moje jutro wygląda doskonale. O iluzji perfekcyjnego jutra w życiu.”

  1. Artykuł złoto! Człowiek się buja z myślami i jest przekonany, że tak jest ok, tak ma być. Skoro obmyślane, to robota (ciężka!) odwalona. Dalej nieszczęśliwy, samotny, niespełniony, ale obmyślony skrupulatnie. Na jutro! A tak naprawdę jest w dupie. Ściskam Roberto.

  2. Ostatnio kilka razy trafiłam na zdania, które mówiły, że jedyny czas jaki mam, jest teraz i tego się trzymam. Twój wpis, Robercie, pachnie mi tym samym

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *