Przejdź do treści

Objawy pracoholizmu. Rozmowa o pracy

Objawy pracoholizmu. Rozmowa o pracy

Przyszedł do mnie zwyczajnie w czasie gdy „miałem gabinet”, zwykła sesja w zwykły czwartek. Facet dość młody, całkiem dobrze wyglądał. Trochę byłem zagubiony.

Co ja mogę dla Pana zrobić?

– Wie Pan, zawsze byłem człowiekiem, który wierzył, że ciężka praca to klucz do sukcesu. – zaczął powoli — Od małego wpajano mi, że jeśli chcę coś osiągnąć, muszę dać z siebie wszystko. I ja w to uwierzyłem. Gdy skończyłem studia, szybko dostałem pierwszą pracę. Byłem pełen energii, pełen ambicji. Chciałem udowodnić, że jestem najlepszy. Zacząłem pracować coraz więcej, brałem na siebie coraz więcej zadań. Nie przeszkadzało mi to – wręcz przeciwnie, czułem, że żyję.

– Po kilku latach zauważyłem, że coś się zmienia. Praca, która kiedyś sprawiała mi radość, zaczęła wypełniać każdą chwilę mojego dnia. Nawet kiedy wracałem do domu, nie mogłem przestać myśleć o tym, co jeszcze mam do zrobienia, jakie maile muszę wysłać, jakie projekty skończyć. W weekendy, zamiast odpoczywać, siadałem do komputera. Myślałem, że to normalne, że to po prostu zaangażowanie. Ale w rzeczywistości praca zaczęła przejmować kontrolę nad moim życiem.

– Z perspektywy czasu widzę, że stałem się pracoholikiem. Pracoholizm to nie jest tylko intensywna praca. To coś więcej. To stan, w którym praca staje się obsesją. Gdy praca przestaje być tylko częścią życia, a staje się jego osią. Zatraciłem granicę między pracą a resztą mojego życia. Nawet nie zauważyłem, kiedy to się stało. Wydawało mi się, że im więcej pracuję, tym lepiej. Ale to nieprawda. Z perspektywy czasu widzę, jak wiele straciłem.

– Tak łatwo wpadłem w tę pułapkę. Praca jest wszędzie – w domu, w telefonie, w mailach. Można pracować z każdego miejsca na ziemi. To wydaje się kuszące, prawda? Ale to też niebezpieczne. Bo praca przestaje mieć granice. Pamiętam, jak w pewnym momencie zacząłem odbierać telefony służbowe podczas posiłków z rodziną. To był sygnał, że coś jest nie tak. Gdy praca staje się wszystkim. Zacząłem tracić kontrolę.

– Teraz gdy o tym myślę, zastanawiam się, skąd to się wzięło. Może to przez to, że zawsze czułem, że muszę udowadniać swoją wartość? Że jeśli będę pracował więcej, to ludzie będą mnie bardziej szanować? A może to była ucieczka? Ucieczka przed problemami w życiu osobistym? Bo wie Pan, praca jest łatwa do kontrolowania. Wyniki są mierzalne, mogę zobaczyć, co osiągnąłem. A w życiu… no cóż, życie nie jest takie proste.

– Z czasem zacząłem dostrzegać pewne sygnały. Na początku były subtelne, ale potem stały się bardziej wyraźne. Najpierw zauważyłem, że przestaję spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi. Kiedyś lubiłem grać w tenisa z kumplami, ale nagle zacząłem rezygnować z tych spotkań, bo „miałem za dużo pracy”. Później zauważyłem, że moje myśli są stale skierowane na pracę, myślałem o projektach i zadaniach. Zona to zauważyła. Często mówiła, żebym przestał o tym myśleć, ale ja nie potrafiłem.

– Pamiętam jeden wieczór, gdy siedziałem przed komputerem i pracowałem nad jakimś projektem. Było już późno, a ja byłem wykończony, ale czułem, że muszę to skończyć. Nagle poczułem, jak serce mi przyspiesza, ręce zaczynają się trząść. Wiedziałem, że to był znak, że coś jest nie tak, ale mimo to nie mogłem przestać pracować. To był ten moment, kiedy zdałem sobie sprawę, że jestem uzależniony.

objawy pracoholizmu

– Co ze zdrowiem?

– To wszystko zaczęło się odbijać na moim zdrowiu. Coraz częściej czułem się zmęczony, miałem problemy ze snem. Ale ignorowałem to. Przecież musiałem pracować, prawda? Dopiero kiedy trafiłem do lekarza z powodu problemów z sercem, zrozumiałem, jak daleko zaszedłem. Lekarz powiedział mi wtedy, że muszę zwolnić, bo inaczej moje zdrowie będzie się pogarszać. Ale nie tylko zdrowie fizyczne było problemem. Moje zdrowie psychiczne również zaczęło się sypać. Coraz częściej czułem się przygnębiony, wypalony, a praca, która kiedyś dawała mi radość, stała się tylko obowiązkiem.

– I wie Pan co? Straciłem coś jeszcze. Straciłem relacje z bliskimi. Moja żona często narzekała, że nie spędzamy już razem czasu, że nie jestem obecny w jej życiu. Nawet kiedy byłem w domu, myślami byłem w pracy. To, co kiedyś było naszą wspólną radością, stało się przyczyną konfliktów. Zdałem sobie sprawę, że straciłem równowagę w życiu, a moje priorytety były kompletnie pomieszane.

– Kiedyś myślałem, że pracoholizm to problem, który dotyczy tylko ludzi w moim kraju, ale później zrozumiałem, że to zjawisko globalne. Podróżowałem dużo w związku z pracą i widziałem, że w różnych krajach ludzie również borykają się z tym problemem. W Japonii, gdzie byłem kilka razy, widziałem, jak pracują do późnych godzin nocnych, a ich życie toczy się głównie wokół pracy. W Stanach Zjednoczonych, gdzie miałem okazję pracować przez kilka miesięcy, kultura sukcesu i rywalizacji jest tak silna, że ludzie często poświęcają wszystko, aby osiągnąć swoje cele zawodowe. Zrozumiałem wtedy, że pracoholizm to nie tylko mój problem, ale problem, który dotyka wielu ludzi na całym świecie.

– Zrozumienie, że mam problem, to jedno, ale podjęcie działań, aby coś z tym zrobić, to zupełnie inna sprawa. Na początku próbowałem sam sobie z tym poradzić. Próbowałem ustawić sobie granice, mówiłem sobie, że skończę pracę o określonej godzinie, ale to nie działało. Zawsze znajdowałem sobie jakieś wymówki, żeby pracować dalej.

– zamilkł na chwile i jakby posmutniał

– Jeśli mógłbym coś przekazać, to to, że warto zatrzymać się na chwilę i zastanowić się, czy praca nie zaczyna przejmować kontroli nad życiem. Jeśli zauważasz u siebie te objawy, o których mówiłem, to może warto zastanowić się, czy nie jesteś na drodze do pracoholizmu. To nie jest coś, co można zignorować. Trzeba działać, zanim będzie za późno. Warto zadbać o siebie, o swoje zdrowie, o swoje życie. Bo praca to tylko część życia – ważna, ale nie najważniejsza.

– Dziękuję, że mogłem podzielić się swoją historią

Wyszedł, zostaję sam z myślami. Często jest tak, że po takiej intensywnej rozmowie, kiedy drzwi się zamykają, przez chwilę w gabinecie zostaje echo słów wypowiedzianych. Słyszę jeszcze te słowa, widzę emocje, które pojawiały się na jego twarzy. Każda historia, którą słyszę, ma w sobie coś, co zostaje ze mną na dłużej.

To była historia, która porusza. Historia człowieka, który utknął w pułapce własnych ambicji, wewnętrznych lęków i społecznych oczekiwań. Widziałem, jak wiele go to kosztuje, jak ciężko było mu zrozumieć, że pracoholizm to coś więcej niż tylko zaangażowanie w pracę. To była walka z samym sobą, walka, która toczyła się przez lata, często nieświadomie.

Myślę o tym, jak często spotykam ludzi, którzy na pierwszy rzut oka wydają się odnosić sukcesy, ale pod powierzchnią kryje się głęboki kryzys. Pracoholizm to jedno z tych uzależnień, które trudno zauważyć, bo przecież społeczeństwo często nagradza za ciężką pracę, za poświęcenie. Ale to, co dla jednych jest nagrodą, dla innych staje się przekleństwem. Ten człowiek przed chwilą opowiedział mi, jak praca stała się dla niego osią życia, a potem stopniowo zaczęła go niszczyć.

Zastanawiam się, ile jeszcze takich historii jest do opowiedzenia, ile osób w tej chwili walczy z podobnymi demonami. Współczesne realia, w których wszyscy jesteśmy dostępni 24/7, gdzie granice między pracą a życiem prywatnym są coraz bardziej rozmyte, sprzyjają rozwijaniu się takich problemów.

Zdaję sobie sprawę, że to, co usłyszałem, to tylko wierzchołek góry lodowej. Przed nami jeszcze długa droga, pełna wyzwań i trudnych pytań. Ale wiem, że ten pierwszy krok, który ten mężczyzna dzisiaj zrobił, był najtrudniejszy. Uświadomienie sobie, że coś jest nie tak, wymaga odwagi. A potem zaczyna się praca – ciężka, wymagająca, ale też pełna nadziei na zmianę.

Myślę o tym, jak będziemy pracować nad odbudowaniem równowagi w jego życiu. To nie jest proces, który można przejść szybko. To stopniowe odkrywanie siebie na nowo, odnajdywanie tego, co jest naprawdę ważne, co daje prawdziwe poczucie spełnienia, a nie tylko chwilowe zadowolenie z wykonanej pracy.

Pracoholizm to temat trudny, bo dotyczy nie tylko jednostki, ale całego społeczeństwa. To społeczne oczekiwania, które wpychają w wir pracy, to też wewnętrzne przekonania, które podtrzymują ten cykl. Dlatego praca nad tym problemem to nie tylko zmiana zachowań, ale często głęboka przemiana wewnętrzna.

Zastanawiam się, co przyniesie kolejna sesja, jakie nowe wątki się pojawią, co jeszcze trzeba będzie odkryć. Wiem, że to będzie proces, który wymaga czasu, cierpliwości i otwartości. Dzisiaj opowiadał o swoich pierwszych krokach ku zmianie, czuję, że jest nadzieja. Nadzieja, że uda się zbudować nowe życie, w którym praca będzie tylko jednym z elementów, a nie całym światem.

Przez chwilę patrzę w okno, wracają fragmenty, małe kawałki większej układanki. Wiem, że z tych kawałków można złożyć coś nowego, coś pełnego i wartościowego. Z tym poczuciem kończę dzisiejszy dzień w gabinecie, z nadzieją na przyszłość, zarówno dla niego, jak i dla mnie.

Pozdrawiam. Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB.


 

sklep-REHAB Robert Banasiewicz
Sklep-REHAB. Kliknij obrazek powyżej, żeby przenieść się na stronę sklepu.

Samopolecajki

W tym miejscu kilka moich samopolecajek:

Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.

Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.

Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.

Wspieraj Autora na Patronite

A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę.  Kliknij przycisk Suppi.

button

Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *