Przejdź do treści

Strach ma wielkie oczy

Strach ma wielkie oczy

Pamiętam pewien “turboczwartek”, kiedy do mojego gabinetu przyszedł Piotr. To nie była jego pierwsza wizyta. Przeszedł długą drogę. Utrzymywał abstynencję narkotykową od prawie dwóch lat, co samo w sobie było ogromnym sukcesem. Mimo to, coś nadal w nim pulsowało, coś, co nie pozwalało mu w pełni odetchnąć.

Tego dnia Piotr wydawał się bardziej zgaszony niż zwykle. Usiadł na kanapie naprzeciwko mnie, zgarbiony, jakby cały świat przygniatał mu ramiona.

– Wiesz, Robert – zaczął, przerywając ciszę, która przez chwilę wisiała w powietrzu – czasem mam wrażenie, że to wszystko jest tylko na chwilę. Że zaraz się rozpadnie.

Piotr mówił o swoim życiu, które na zewnątrz zaczynało się stabilizować. Miał pracę, odbudowywał relacje z rodziną, zaczynał angażować się w swoje dawne hobby – pasję do fotografii. Ale mimo to, wewnętrznie wciąż walczył. Wiedziałem, że ten lęk, o którym wspomniał, to nie była tylko obawa przed nawrotem, ale coś głębszego, co od lat karmiło jego uzależnienie.

– Czego dokładnie się boisz? – zapytałem, starając się delikatnie poprowadzić rozmowę w kierunku, który pozwoliłby mu zrozumieć źródło tego strachu.

Piotr zawahał się przez chwilę, jakby próbował znaleźć odpowiednie słowa

– Boję się… że jestem za słaby. Że to wszystko, co teraz buduję, jest jak domek z kart. Jedno mocniejsze tchnienie, jeden błąd, i wszystko się zawali. Boję się, że znowu zacznę, że nie wytrzymam tego nacisku.

To było coś więcej niż lęk przed powrotem do używania. To był strach, który zakorzenił się głęboko w nim, jeszcze zanim sięgnął po narkotyki. Strach przed byciem niewystarczającym, przed rozczarowaniem innych, przed zawiedzeniem samego siebie.

Przez kolejne minuty sesji zaczął powoli odgrzebywać ten strach, który przez lata w nim narastał. Opowiadał o swoim dzieciństwie, o surowym ojcu, który nigdy nie był z niego zadowolony, o oczekiwaniach, które zawsze były zbyt wysokie. Mówił o swoim pierwszym kontakcie z narkotykami, który nie był poszukiwaniem przyjemności, ale ucieczką od tego przytłaczającego poczucia bycia niewystarczającym.

– Myślałem, że narkotyki dadzą mi siłę, że pozwolą mi przetrwać – powiedział mi któregoś razu, patrząc prosto w moje oczy. – A one tylko pogłębiły ten strach, sprawiły, że czułem się jeszcze bardziej zagubiony.

Wiedziałem, że Piotr nie mierzył się tylko z uzależnieniem, ale z demonem niszczącym jego poczucie wartości. Strach przed byciem „niewystarczającym” był jak cień, który towarzyszył mu na każdym kroku.

– Co się stanie, jeśli pozwolisz sobie poczuć ten strach, nie walcząc z nim? – zapytałem.

Piotr spojrzał na mnie zaskoczony. Przez chwilę milczał, jakby próbował zrozumieć sens mojego pytania.

– Jak to? Mam po prostu się bać? – zapytał, wyraźnie niepewny.

– Tak – odpowiedziałem. – Strach to emocja, która mówi coś ważnego. Może wskazuje na coś, czego nie chcesz zobaczyć, może na coś, przed czym się bronisz? Ale nie zawsze trzeba z nim walczyć. Czasem trzeba go po prostu przyjąć, zrozumieć i pozwolić mu przejść przez siebie.

Widziałem, jak Piotr zaczyna przetwarzać te słowa. Wiedziałem, że nie będzie to łatwe. Dla wielu osób strach to coś, czego należy unikać za wszelką cenę. Ale w przypadku Piotra, ucieczka od strachu była jednym z głównych powodów jego uzależnienia.

Chwilę czekałem, by Piotr mógł zrozumieć, skąd bierze się jego strach, jak go rozpoznawać i jak z nim żyć. Żeby się oswoił z tą myślą. Wrócić do wspomnień z dzieciństwa, do momentów, kiedy czuł się najmniejszy i najbardziej bezbronny. Przeżyć na nowo te chwile, ale tym razem nie uciekając od nich.

strach ma wielkie oczy

Przełom

Piotr w końcu opowiedział mi o swoim największym lęku.

– Nigdy nie będę dobrym ojcem — wyrzucił z siebie- Jest ojcem kilkuletniego chłopca, którego kochał nad życie. Ale ten strach, że nie będzie w stanie sprostać roli ojca, paraliżował go.

– Zawsze bałem się, że będę taki jak mój ojciec – wyznał. – Że będę surowy, że nie będę umiał okazać miłości. I to mnie przeraża.

Wiedziałem, że to był kluczowy punkt jego strachu. Musiał zmierzyć się z nim, by móc naprawdę iść naprzód.

– Słuchaj – powiedziałem wtedy – to, że boisz się być jak twój ojciec, świadczy o tym, jak bardzo ci zależy. To naturalne, że się boisz. Ale to, co z tym strachem zrobisz, jest teraz najważniejsze. To, o czym myślisz, że było Twoim ojcem, było tylko zachowaniami Twojego ojca. On o tym nie wiedział i nie wpadł na pomysł, żeby je zmienić. Ale Ty masz na swoje zachowania absolutny wpływ. Teraz gdy przestałeś ćpać to Ty kierujesz swoim życiem. To Ty decydujesz o tym, jak się zachowasz i jeśli będziesz miał wątpliwość, po prostu zachowaj się przyzwoicie. Zapytaj swojej Siły Wyższej: „co mam zrobić?” I po prostu zrób to.

– Skąd mam wiedzieć, że to Siłą Wyższa mi odpowiada?

– Będziesz wiedział. Zawsze wiedziałeś tylko nie chciałeś słuchać, bo zalecenia były cholernie trudne!

– No — Potwierdził z uśmieszkiem w kąciku ust.

To była trudna, ale niezwykle ważna praca. Piotr powoli zaczął dostrzegać, że jego lęki nie muszą go definiować. Że może z nimi żyć, akceptować je, a jednocześnie nie pozwalać im przejmować kontroli nad jego życiem.

Lubię te ułamki chwil pomiędzy sesjami. Mam 10 minut…

Wtedy przez chwilę czuję to, co się wydarzyło. Teraz też myślałem o Piotrze i o tym, jak daleko zaszedł. Nie chodziło już tylko o utrzymywanie abstynencji, ale o prawdziwą zmianę, która zaszła w jego wnętrzu. Przestaje walczyć ze strachem, przestaje go tłumić. Pozwala sobie na czucie. Rozpoznaje go, próbuje zrozumieć i żyć z nim w sposób, który nie zniszczy jego nowego życia. Bo to dobre życie. Szkoda byłoby.

Bo nie chodzi o to, żeby przestać ćpać. Nie tylko o to. To potrafi każdy. Chodzi o to, żeby wyjść ku Nowemu Życiu.

A moja praca to, towarzyszenie ludziom w tym wychodzeniu, wspólne przejście przez najbardziej bolesne i trudne emocje, które przez lata tłumili. To pomoc w zrozumieniu, że strach, choć bolesny, jest częścią ich ludzkiego doświadczenia, i że można go poczuć i czuć tak długo jak trzeba, żeby wyjść po drugiej stronie silniejszym.

Pozdrawiam. Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB.


 

sklep-REHAB Robert Banasiewicz
Sklep-REHAB. Kliknij obrazek powyżej, żeby przenieść się na stronę sklepu.

Samopolecajki

W tym miejscu kilka moich samopolecajek:

Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.

Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.

Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.

Wspieraj Autora na Patronite

A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę.  Kliknij przycisk Suppi.

button

Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.

1 komentarz do “Strach ma wielkie oczy”

  1. Mi też “coś nie pozwalało w pełni odetchnąć”, a wlasciwie, nie umiałam w pełni się śmiać i radować. Coś zabraniało, trzymało mnie od środka- nie potrafiłam ” tego” wyrwać.Teraz już wiem, że to był strach i czym był powodowany…i dokopałam się do przyczyny/ przekonania…ufff, jaka ulga.
    Dziękuję Robercie za artykuł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *