Przejdź do treści

Terapia indywidualna. Opowieści z gabinetu

Terapia indywidualna. Opowieści z gabinetu

W każdy czwartek mam sesje indywidualne. Nazywam to „gabinetem”, choć to tylko mój pokój w domu-REHAB – miejsce, które na chwilę staje się przestrzenią pełną historii, emocji, i nieustannie zmieniających się nastrojów. Sesje trwają od 30 do 50 minut, a każda z nich to inna opowieść, inny człowiek, inny świat.

Kiedy Tomek opuścił mój pokój tego dnia, przez chwilę siedziałem w ciszy, próbując przetrawić to, co powiedział. Jego historia, jak wiele innych, była pełna chaosu, bólu, ale także czegoś jeszcze – tej nieuchwytnej pustki, która przeraża ludzi, ale którą rzadko umieją nazwać. Znam te historie aż za dobrze, ale każda z nich zawsze mnie dotyka, wywołuje refleksje, budzi pytania.

Tomek przyszedł do mnie, jak wielu innych, nie wiedząc do końca, co się z nim dzieje. W jego oczach widziałem smutek, w jego głosie brzmiała złość, a w ruchach – niepokój. Znam ten stan bardzo dobrze: złożona sieć emocji, które przytłoczyły jego życie, którą musi rozplątać.

Lęk – tego typa widać na pierwszy rzut oka

Tomek opowiadał mi o swoim lęku. To dziwna emocja – niewidoczna, ale paraliżująca. Dotyczy czegoś, czego jeszcze nie ma — przyszłości. Uczestnicy terapii rzadko wiedzą, że lęk to właśnie to, co pcha ich ku destrukcji. Kiedy Tomek mówił mi, że musi się napić, by przestać się trząść, widziałem znaną twarz lęku – lęk przed przyszłością, przed nieznanym, przed tym, że nie spełni oczekiwań innych. To uczucie, które trawi od środka, powodując, że zaczynam uciekać. Uciekać w zniszczenie, w destrukcję, by choć na chwilę uwolnić się od tego przerażającego uczucia. Żeby nie czuć.

Lęk u Tomka przybierał różne formy – czasem mówił, że czuje się, jakby ktoś go obserwował, jakby wszystko w jego życiu miało się zaraz zawalić. Alkohol i nie tylko on stał się jego ucieczką, ale w rzeczywistości lęk był jak cień, który nigdy go nie opuszczał, zawsze gdzieś w tle, zawsze gotowy zaatakować.

Wstyd – więzienie bez ścian

Wstyd to kolejna emocja, która zdominowała życie Tomka. – Nie mogę patrzeć ludziom w oczy,- mówił — Czuję się, jakbym nosił na plecach ciężar, który przygniata mnie do ziemi — Wstyd to emocja, która paraliżuje, zamyka w sobie, sprawia, że tracę zaufanie — zarówno do innych, jak i do siebie. To uczucie, które trzyma w miejscu, nie pozwala się rozwijać, a czasem wręcz spycha nas w głąb, w dół. Trzeba mieć na niego plan. Można go przeżywać, ale nie można popaść w zawstydzanie siebie. Wtedy dochodzi do spatologizowania czucia.

Dla Tomka wstyd stał się niemalże towarzyszem życia. Przeszkodą, którą uważał, że powinien pokonywać. Nie czuć, ale właśnie pokonywać. Zmiana myślenia bywa kluczowa. Wiedziałem, że bez rozprawienia się z tym niszczącym sposobem reagowania na otaczającą rzeczywistość, żadne inne działania nie przyniosą trwałych efektów. Tomek będzie musiał nauczyć się czuć. A tego przecież obawiał się najbardziej, po to pił, żeby nie czuć.

Złość – siła, którą trzeba okiełznać

– Mam ochotę wszystko rozwalić — powiedział mi kiedyś. Złość, którą w sobie nosił, była niczym nieokiełznana bestia. To emocja, która często prowadzi do destrukcji, ale paradoksalnie, może też być siłą napędową. Złość nie jest zła sama w sobie – to, co z nią robię, ma znaczenie. W przypadku Tomka była to mieszanka frustracji, poczucia niesprawiedliwości, i głębokiej desperacji.

– Nikt nie rozumie, jak bardzo się staram — wyznał mi, z trudem powstrzymując łzy.

To nie łatwa sprawa. Sam mierzyłem się nieraz z moją złością. Można nauczyć się złościć. Bez podpalania świata i niszczenia relacji. Tomek będzie musiał zrozumieć swoją złość, zobaczyć, skąd się bierze, i jak ją kontrolować. Wiem, że jeśli uda mu się ją okiełznać, może stać się narzędziem do odbudowy jego życia.

Poczucie winy – o, to jest czad

– Czuję się, jakbym był najgorszym człowiekiem na świecie — wyznał mi Tomek. W tej chwili nie miał pojęcia, że dotyka swojego wroga jeszcze większego nić poczucie winy. To pycha. To ona każe mu myśleć o sobie w kategorii największy, jedyny, najbardziej cierpiący na całym świecie. Poczucie winy zaś to uczucie, które przygniata, sprawia, że tracę sens życia. Zamiast iść naprzód, obwiniam się za przeszłość, której i tak nie mogę zmienić. Poczucie winy jest jak kamień na szyi, nie pozwala się unieść.

Z poczuciem winy jest tak, że im bardziej go nie chcę, tym bardziej jest. Mniej więcej tak, jak ze wszystkimi innymi uczuciami i emocjami (:D). Jedynym znanym mi sposobem ogarnięcia wyniszczającej siły obwiniania się jest wzięcie winy. Już tłumaczę: Poczucie winy mówi: – to, co zrobiłem jest złe, głupie, nieodpowiedzialne. Unikając poczucia winy rozpoczynam proces jego patologizacji poprzez zamianę w obwinianie się. No i wtedy przyjmuje ono (uczucie to) postać: ja jestem zły, ja jestem głupi, ja jestem nieodpowiedzialny. Gdy wezmę odpowiedzialność za to, co zrobiłem przyjmę tę winę wtedy mogę coś z tym zrobić. Na przykład nie robić tego, czy tamtego więcej już nigdy w moim życiu.

Miałem nadzieję, że Tomek skuma, o czym mówiłem. Zapewne nie dzisiaj.

terapia indywidualna

Smutek – cichy i potężny

– Czuję, jakbym stracił wszystko, co miało dla mnie znaczenie — wyznał mi Tomek, kiedy poruszyłem temat jego relacji i w ogóle życia. Smutek to uczucie, które często towarzyszy ludziom. Nie tylko przecież uzależnionym. Każdy czasem czuje smutek. Chodzi o to, żeby to był smutek, a nie tragedia i dramat. Mechanizm nałogowego regulowania uczuć uniemożliwia mi właściwe odczuwanie. Zamienia formy i ładunki emocjonalne. Smutek niestety wysyła mnie w przeszłość. A gdy tam pójdę to często moje myśli zostają w przeszłości i już nie czuję smutku, już prowadzę działania sabotażowe.

Podkopuję wszystko, co osiągnąłem w tu i teraz i zasmucam się do dna. A smutek to po prostu uczucie. To coś, co pojawia się, w różnych okolicznościach, także, wtedy gdy zaczynam dostrzegać, ile strat poniosłem – ile relacji, marzeń, planów przepadło bezpowrotnie. Zasmucanie się to spatologizowana forma smutku. Jest trudna do czucia, bo łatwo się w niej pogrążyć, zanurzyć się i nigdy nie wypłynąć.

– To, że czujesz smutek, oznacza, że dostrzegasz straty. A to pierwszy krok do tego, żebyś coś z tym zrobił — mówiłem mu.

Frustracja – wieczna niecierpliwość

– Nie mogę znieść tego, że nic mi nie wychodzi — mówił Tomek — jestem ciągle sfrustrowany i niezadowolony. Ciągle mi mało, ciągle czegoś brak.

Frustracja to uczucie, które pojawia się, kiedy (w mojej ocenie) wszystkie moje wysiłki nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. To emocja, która rodzi się z niecierpliwości, z chęci osiągnięcia czegoś tu i teraz, a kiedy rzeczywistość nie spełnia moich oczekiwań, wybucha. Często agresywno-przemocowo, czasem bierno-agresywnie, czasem przeciwko sobie, czasem przeciwko światu.

Cierpliwość nigdy nie była moją mocną stroną i strasznie podobnie brzmi do cierpienia. Chyba dlatego musiałem nad nią pochylać się bardzo długo w moim procesie rozwoju osobistego. W mojej osobistej terapii uzależnień.

Niepewność – brak fundamentu

– Nie wiem, co dalej. Nie wiem, co mam robić — wyznał mi Tomek, kiedy zapytałem go o plany na przyszłość. Niepewność to uczucie, które często mi towarzyszy. To brak stabilności, brak poczucia bezpieczeństwa, brak poczucia sprawczości. Niepewność sprawia, że nie potrafię podjąć decyzji, tkwię w miejscu i uważam, że każda decyzja, którą podejmę będzie zła.

Mogę żyć z moją niepewnością, ale trudniej, gdy zamienię ją w bezradność. Z tego stanu wyjście wydaje się niemożliwe. Dlatego tak jestem wdzięczny za definicję bezsilności według dwunastu kroków.

Aftersesja

Siedziałem jeszcze chwilę po wyjściu Tomka i zastanawiałem się nad tym, co usłyszałem. Jak ja to dobrze znam — myślałem — Każda emocja, którą opisywał, była jak kolejny węzeł, który i ja przecież rozwiązywałem. Praca nad tymi emocjami to nie tylko praca nad uzależnieniem, to praca nad całym życiem. Wiem, że jeszcze długa droga, ale wiem też, że, to nie była tylko jedna historia – to był cały zestaw historii, na które jeszcze przyjdzie czas by opowiadać.

Lęk wpychający w najgłębsze zakamarki rozpaczy. Prześladujący niczym cień, odbierający spokój, zmuszający do poszukiwań odpoczynku. Znajdujący go w substancji, która miała być ratunkiem, a stała się kolejnym źródłem cierpienia. Uwięziony we wstydzie, w zawstydzaniu siebie co dzień od nowa. Wyobrażanie sobie sytuacji, wspominanie ich i powodowanie cierpienia. Wszelkie próby sprawowania kontroli na złość, którą odczuwał zawsze w zastępstwie bezradności, tęsknoty, odrzucenia, samotności, porażki. Proteza każdej niemal emocji. Wciąż odrzucane poczucie winy zatrzymujące w miejscu, w przekonaniu, że nie zasługuje na lepsze jutro, że to, co zrobił w przeszłości, musi determinować jego przyszłość.

Ciągle zasmucony nad utraconymi szansami w życiu, relacjami i marzeniami. Sprawiający, że jego życie stało się ciężarem, który codziennie dźwigał, próbując jednocześnie odnaleźć, choćby cień nadziei. Sfrustrowany z niecierpliwości, z potrzeby natychmiastowej zmiany, której brak sprawiał, że czuł się jak w pułapce. To frustracja sprawiała, że zrezygnował z prób naprawy czegokolwiek, bo wydawało się to niemożliwe. Niepewny siebie, niewierzący w przyszłość, w to, że może się udać. Niepewność sprawiała, że czuł się zagubiony, niezdolny do podjęcia decyzji, zdominowany przez strach przed porażką.

Każda z tych emocji była kluczowa w jego historii. Każda z nich była częścią tego, co go doprowadziło do miejsca, w którym się znalazł. I teraz kiedy opuścił mój pokój, wiedziałem, że muszę mu pomóc. Pierwszy krok został zrobiony. On go zrobił. Bądź zdrów.

Pozdrawiam. Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB.


 

sklep-REHAB Robert Banasiewicz
Sklep-REHAB. Kliknij obrazek powyżej, żeby przenieść się na stronę sklepu.

Samopolecajki

W tym miejscu kilka moich samopolecajek:

Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.

Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.

Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.

Wspieraj Autora na Patronite

A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę.  Kliknij przycisk Suppi.

button

Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.

4 komentarze do “Terapia indywidualna. Opowieści z gabinetu”

  1. A czy to nie jest tak, że zaczyna się od lęku na przykład, tak jak pisałeś w jednym z artykułów, który siada na klacie i dusi, ograniczając myśli, działania, zakrzywia ocenę siebie i świata, a później, w tych( przez nie) przeświadczeniach/ przekonaniach, dochodzi do powstawania coraz to nowych , nie wspierajacych uczuć/ emocji tak jak: wstydu, poczucia winy, złości, frustracji,smutku? Czy to nie jest tak, że nie uporanie się z jednym czy drugim uczuciem, wywołuje kolejne, nie wspomagające uczucia?
    A gdzie i kiedy zapodziewa się wiara, zaufanie, akceptacja, czułość, nadzieja, optymizm, miłość?

  2. Ten pierwszy krok jest dla wielu ludzi nie do przejścia. Szacun dla wszystkich, którzy go robią.
    A cel jest niebagatelny – dobre życie. Przecież wszyscy tego pragniemy.

    Pozdrawiam Cię mądry Terapeuto z Domu na górce 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *