Przejdź do treści

Terapia jako proces transformacji – Jak terapia może zmienić życie?

Terapia jako proces transformacji – Jak terapia może zmienić życie?

Cześć, nazywam się Robert Banasiewicz, jestem terapeutą i pedagogiem. Prowadzę dom-REHAB oraz gabinet terapeutyczny, gdzie niemal każdego dnia towarzyszę ludziom na ich drodze do samorozwoju i zdrowienia. Dziś chciałbym podzielić się z Wami przemyśleniami na temat terapii jako procesu transformacji. Jak to się dzieje, że terapia ma moc zmieniania życia? Dlaczego warto w nią zainwestować swój czas i energię? Zapraszam Was do wspólnej refleksji nad tym tematem.

Czym jest terapia?

No właśnie. Większość ludzi rozpoczynających proces terapii nie ma pojęcia, z czym przyjdzie im się zmierzyć. No bo i skąd mają mieć taką wiedzę? Przecież to ich pierwszy raz. Najczęściej.

Zanim zaczniemy mówić o transformacji, warto chwilę się nad tym zastanowić. W moim odczuciu terapia to coś więcej niż tylko rozmowa z terapeutą. To proces, w którym odkrywam siebie, zaczynam rozumieć swoje emocje, uczę się radzić sobie z trudnościami, a przede wszystkim – zmieniać swoje życie na NOWE. Terapia to przestrzeń, w której mogę być sobą, bez udawania, bez masek. Czuję strach, ale nagrodą za wszystkie bóle jest spotkanie ze sobą. Spotkanie siebie. To sporo.

Ten proces wymaga czasu, działania pomimo strachu i zaangażowania. Jesteś gotowy na taką podróż? Wiem, że nie. Nikt nie jest gotowy. Najczęściej jestem gotowy jedynie na moje wyobrażenia na ten temat. Rozumiem to. Też byłem w tej sytuacji. Wielokrotnie.

Terapia jako wyprawa do siebie

Można porównać terapię do podróży. Podróży, której celem jest odkrywanie tego, kim jestem. Bo to nic złego, że nie wiem. Prawdopodobnie i tak się nie dowiem. Bo celem jest droga do odkrywania. Ale na początek dobrze, żebym zrozumiał: jestem wystarczająco dobry, żeby taką podróż rozpocząć, żeby w niej wytrwać. Podczas tej podróży spotkam różne przeszkody – stare rany, traumy, lęki, przekonania, które mnie stale ograniczają. Ale to właśnie w konfrontacji z tymi przeszkodami leży klucz do transformacji.

Podróż ta nie jest łatwa. Czasem może wydawać się, że stoję w miejscu, że nic się nie dzieje, że nie ma postępów. Ale to tylko pozory. Każdy krok, nawet ten najmniejszy, przybliża mnie do wewnętrznego spokoju. Każda sesja terapeutyczna to krok w stronę zrozumienia siebie, w stronę zmiany.

Wielu na początku terapii odczuwa dotkliwe poczucie zagubienia. Mówią, że nie wiedzą, od czego zacząć, co jest dla nich ważne, co chcą osiągnąć. I to jest naturalne. Terapia to proces, który pomaga uświadomić sobie cele, pragnienia, wartości. To proces, który pomaga określić kierunki i napisać szczegółową instrukcję obsługi siebie. To fajny proces.

Transformacja jako efekt terapii

Transformacja to słowo, które może wydawać się trochę mistyczne, trochę górnolotne. Ale w kontekście terapii to coś bardzo realnego. Transformacja to zmiana – zmiana w sposobie myślenia, w sposobie postrzegania siebie, w sposobie reagowania na świat.

Jednym z kluczowych elementów transformacji jest zmiana reakcji na otaczającą rzeczywistość. Trwając w taki bądź innym kryzysie mojego życia stałem się przewrażliwiony na własnym punkcie a moje reakcje na rzeczy, ludzi, wydarzenia nadmiarowe. Z trudem odróżniałem rzeczywistość od moich myśli i uczuć.

Uczucia to nieodłączna część życia. Często starałem się je tłumić, ignorować, udawać, że ich nie ma. Ale emocje są ważne, mają swoje miejsce i swoją rolę. Dobrze dla mnie, żebym je rozpoznawał, nazywał, przeżywał.

Kiedy oswajam emocje, zmienia się także podejście do siebie i do innych. Zamiast oceniać surowo, zaczynam być dla siebie bardziej wyrozumiały. Nie, że usprawiedliwiam swoje zachowania i reakcje, ale rozumiem je. Zamiast unikać trudnych rozmów, wyrażam swoje potrzeby i granice. Rozumiem też potrzeby i granice innych ludzi. Zamiast reagować impulsywnie, dobrze, żebym się zatrzymał, zastanowił się i świadomie zdecydował jak chcę się zachować. Zawsze mogę zachować się tak jak zwykle lub inaczej niż zwykle. To kwestia mojej decyzji, a to oznacza odzyskanie kontroli nad moim życiem. I to jest dobre i to mi się podoba.

terapia jako proces transformacji

Przykład z życia: Transformacja Anny

Chciałbym opowiedzieć Wam historię Anny, jednej z mieszkanek. Pojawiła się kilka lat temu. Anna to kobieta, na pierwszy rzut oka wydająca się spełniona – dobra praca, rodzina, przyjaciele. Ale pod powierzchnią tego idealnego życia krył się głęboki smutek i poczucie pustki. Anna czuła, że coś jest nie tak, ale nie potrafiła tego nazwać, nie wiedziała, co z tym zrobić.

W trakcie terapii zaczęliśmy odkrywać, że przez wiele lat żyła według oczekiwań innych. Starała się spełniać oczekiwania, które narzuciło jej społeczeństwo, rodzina, otoczenie. Zawsze była tą „dobrą dziewczyną”, która robiła to, czego inni od niej oczekiwali. Ale w środku czuła, że traci siebie, że nie żyje w zgodzie ze sobą.

Proces terapeutyczny pomógł Annie zrozumieć, że ma prawo do swoich uczuć, pragnień, marzeń. Zaczęła odkrywać, kim naprawdę jest, co jest dla niej ważne. Obejrzała swoje role jako człowiek, kobieta, żona. Przestała próbować zadowalać wszystkich dookoła i zaczęła dbać o siebie. Ta zmiana nie przyszła łatwo – wymagała odwagi, by stanąć w obronie swoich potrzeb, by zaryzykować, że ktoś ją odrzuci. Ale, w miarę jak coraz bardziej zbliżała się do siebie, jej życie zaczęło się zmieniać. Stała się bardziej pewna siebie, bardziej autentyczna, a jej relacje z innymi stały się głębsze i bardziej satysfakcjonujące. Bez względu na to, jak ułoży swoje życie, to tego czasu nie zapomni.

Jak terapia może zmienić życie?

Terapia to nie magia. To ciężka praca, która wymaga zaangażowania, cierpliwości i otwartości. Ale to także proces, który ma moc zmieniania życia. Jak to się dzieje? Oto kilka kluczowych aspektów terapii, które przyczyniają się do transformacji. Kilka waznych informacji i przykładów kilka.

1. Zrozumienie przeszłości

W terapii często wracam do przeszłości, do doświadczeń, które ukształtowały to, kim jestem dzisiaj. To ważne, ponieważ wiele obecnych problemów ma swoje korzenie w przeszłości. Zrozumienie, co się wydarzyło, dlaczego zareagowałem w określony sposób, pozwala zyskać nową perspektywę na życie.

Przykład? Piotr, w swoim życiu borykał się z niską samooceną. W trakcie terapii odkrył, że jako dziecko często słyszał od swojego ojca, że „niczego nie potrafi”, że „jest do niczego”. Te słowa wryły się w jego umysł i stały się jego wewnętrznym głosem. W terapii pracowaliśmy nad zrozumieniem, że te słowa nie definiują Piotra, że to tylko opinia jego ojca, a nie obiektywna prawda. To odkrycie było kluczowe dla jego transformacji – Piotr zaczął budować nową, zdrowszą relację ze sobą.

2. Zmiana przekonań

Mamy w sobie różne przekonania na temat siebie, świata, innych ludzi. Często są to przekonania, które ograniczają, blokują rozwój. W terapii mogę odkryć te przekonania, zrozumieć, skąd się wzięły, i zmienić je na bardziej wspierające.

Marta. Przyszła do terapii z przekonaniem, że „nie zasługuje na miłość”. To przekonanie sprawiało, że wybierała relacje, w których była traktowana źle, nie potrafiła postawić granic. Zmiana w niej tego przekonania zajęła sporo czasu. W końcu jednak zaczęła dostrzegać swoje wartości, swoje potrzeby, zaczęła uczyć się, że jest warta miłości. Swojej miłości do siebie. To była ważna zmiana, miała ogromny wpływ na jej życie. Nadal ma wpływ. To ładne jest.

3. Uczucia trzeba przeżyć nie przeżuć

Uczucia i emocja to trudna sprawa. Wiele jest wśród nich nieprzyjemnych do odczuwania i tych nie chcę, a z kolei tych przyjemnych nie potrafię jakoś normalnie ogarnąć. I tak połykam je wszystkie i przeżuwam, przeżuwam. A chodzi o to, żebym przeżywał. Brzmi podobnie jednak znaczy coś zgoła innego.

Michał miał wybuchy złości. Chociaż jak się później okazało nie całkiem o złość tu chodziło. Jednak ze złością sytuacja jest taka, że przeżuta powraca i powraca. No i u Michała też powracała. Zapytany o to, co czuje zawsze odpowiadał: złość, irytację, jestem wkurzony… I był  rzeczywiście. Jak to ze złością bywa jest ona takim workiem na uczucia.

Michała złość też takim workiem była. A w worku wszystkie inne przeżute przez niego emocje. Smutek, przykrość, tęsknota, zakłopotanie, wstyd… Znasz to? Ja znam.

4. Budowanie zdrowych relacji

No tak, relacje. Od czego by tu zacząć? Chyba trzeba obejrzeć to, w jaki sposób budowałem moje relacje dotychczas. Jakie rodzaju to były związki? Najczęściej to były chyba uwikłania. Na przykład taka relacja: „bójcie się mnie” to związek oparty na zastraszaniu, szantażu, wpędzaniu w poczucie winy. Inna relacje? „Ja nabałaganiłem, opiekujcie się mną jestem taki biedny”, »Ja nawywijałem martwcie się o mnie”, »Jestem taki chory więc mam prawo do wszystkiego”, „Gdy czuję złość wolno mi wszystko, przecież to takie trudne«, „Jestem sprawcą«, »Jestem ofiarą«.

W kontekście ofiary pamiętam Kasię, która miała problem z mówieniem odmawianiem innym. Wydawało jej się, że jeśli odmówi, to zostanie odrzucona, że inni przestaną ją lubić. Znasz takie relacje zależnościowe? Jakie dziś budujesz relacje? Napisz w komentarzu.

5. Odkrywanie tożsamości

W codzienności często się gubię wśród ról, jakie przydziela mi życie. Staram się dopasować do oczekiwań innych, udaję, że jestem kimś innym. Szukanie tożsamości to złożony i wielowymiarowy proces, który obejmuje wiele aspektów związanych z tym, kim jestem, jak postrzegam siebie oraz jak jestem postrzegany przez innych. W dużej mierze tożsamość kształtuje się w interakcji z otoczeniem, w odpowiedzi na doświadczenia życiowe, relacje z innymi ludźmi, a także wewnętrzne procesy refleksji i samoświadomości.

Historia Ewy, jednej z moich pacjentek, jest tego doskonałym przykładem. Ewa przez wiele lat pracowała w korporacji, gdzie czuła się wyobcowana, niespełniona. Zawsze marzyła o tym, by tworzyć, by pracować z ludźmi, ale bała się zrezygnować z pewnej i stabilnej pracy. W trakcie terapii Ewa odkryła, że jej lęki były związane z oczekiwaniami społecznymi, z przekonaniem, że „trzeba mieć dobrą pracę, żeby być kimś”. Zrozumiała, że jej prawdziwą pasją jest praca z ludźmi, i postanowiła zmienić swoje życie. Dziś prowadzi warsztaty rozwojowe, które dają jej ogromną satysfakcję. Pozdrawiam Cię Ewa, mam nadzieję, że przeczytasz ten tekst.

Podsumowanie – Terapia jako proces transformacji

Terapia to proces, który ma moc zmieniania życia. To podróż do wnętrza siebie, która pozwala mi odkryć, kim naprawdę jestem, zrozumieć  emocje, przekonania, potrzeby. To proces, który pomaga budować zdrowsze relacje, radzić sobie z trudnościami, żyć bardziej autentycznie.

Ale terapia to także wyzwanie. To proces, który wymaga odwagi, by stanąć w obliczu swoich lęków, by zrezygnować z dotychczasowych mechanizmów obronnych, by podjąć ryzyko zmiany. To praca, która czasem może być trudna, bolesna, ale która przynosi ogromne korzyści.

Terapia może zmienić życie – i to nie tylko na poziomie emocjonalnym czy psychicznym, ale także na poziomie relacji, pracy, codziennych wyborów. Może pomóc odkryć prawdziwą tożsamość, wartość, ustalić cele.

Pozdrawiam. Robert Banasiewicz. Ośrodek terapii uzależnień dom-REHAB.


 

sklep-REHAB Robert Banasiewicz
Sklep-REHAB. Kliknij obrazek powyżej, żeby przenieść się na stronę sklepu.

Samopolecajki

W tym miejscu kilka moich samopolecajek:

Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.

Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.

Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.

Wspieraj Autora na Patronite

A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę.  Kliknij przycisk Suppi.

button

Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.

4 komentarze do “Terapia jako proces transformacji – Jak terapia może zmienić życie?”

  1. Ten tekst to piękna zachęta, by sięgnąć po terapię w celu wsłuchania się w siebie.
    Często nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo nas samych nam brakuje.

    Dzięki Robert.

  2. Ja zawiozłam, jak to mówisz, lub oddałam, córkę w Twoje ręce, abyś ją “uleczył “, bo ONA ma problem.
    Szukałam odpowiedzi: co (z)robić, jak postępować z córką…
    Jak trafiłam na grupę Połączeni, wystarczyło jedno zdanie, aby wywołać w mojej głowie trzęsienie ziemi. I tak to się zaczęło. I ja widzę w tym dużo radości, i jest to dla mnie mega- to poznawanie siebie. To jest jak wychodzenie z czarnej dziury na powierzchnię. Drążę bezustannie w bebechach😁 mojej glowy, bo dopiero teraz życie się zaczęło! Juhu!
    A moim zamiarem było uleczyć córkę….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *