Przejdź do treści

Zależność emocjonalna. 5 objawów, 6 sposobów

Zależność emocjonalna

W tym artykule postaram się opowiedzieć o czymś, co może nie jest oczywiste i zjawiskowe, ale niszczące, jak każde inne uzależnienie. Chodzi o zależność emocjonalną. Jeśli od razu macie w głowie obraz osoby uzależnionej od alkoholu czy narkotyków, to słusznie.

Znasz to? Doświadczyłeś w swoim życiu? A może chcesz wiedzieć, jak to uwikłanie rozpoznać? Co trzeba zrobić, żeby z niego wyjść? Zapraszam do lektury.

Czym jest zależność emocjonalna?

Zacznę od podstaw. Zależność emocjonalna to sytuacja, w której jestem nadmiernie przywiązany do osoby, sytuacji, relacji lub nawet idei. To taki stan, kiedy moje samopoczucie, samoocena, a często i zdolność do normalnego funkcjonowania zależą od tego, co robi, mówi, myśli, albo jak reaguje ktoś inny. Może to być partner, przyjaciel, rodzic, dziecko, a nawet mentor, ale też sytuacja zawodowa, sukcesy, uznanie społeczne czy jakaś idea, do której jestem przywiązany.

Kiedy mówię o zależności emocjonalnej, nie chodzi mi tylko o złe samopoczucie wynikające z życia w uwikłaniu. Mam na myśli raczej coś głębszego, stan, w którym moje poczucie własnej wartości, a czasem i sens życia, zależą od czegoś lub kogoś z zewnątrz. To taki emocjonalny rollercoaster, który zabiera mi kontrolę nad moim życiem i sprawia, że czuję się bezradny. To stan, w którym żyję z kimś/czymś jakby na jednym układzie nerwowym. Nadmiarowo połączeni.

Jak to rozpoznać?

5 objawów

Od teorii do praktyki. Jak rozpoznać u siebie, że jestem zależny emocjonalnie? To pytanie czasem pojawia się, gdy pracuję w gabinecie-REHAB czy w domu-REHAB. Zadają je ludzie z poczuciem zagubienia, zmęczenia, często przytłoczeni emocjami, nie wiedzą dokładnie, co się z nimi dzieje.

Bo rozpoznanie tego uwikłania nie jest proste. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to zwyczajnie jakaś bardzo intensywna relacja, miłość, przyjaźń, czy zaangażowanie w pracę. Ale jest kilka sygnałów ostrzegawczych, które mogą wskazywać na to, że coś jest nie tak.

1. Nadmierne zaangażowanie

Pierwszym sygnałem, że jestem zależny emocjonalnie, może być dojmujące uczucie zmęczenia zaangażowaniem emocjonalnym, przeżywaniem uczuć i emocji.

Być może już zauważyłeś, że Twoje emocje są zza mocno związane z zachowaniem lub stanem emocjonalnym drugiej osoby. Czy czujesz, że Twoje samopoczucie zależy od tego, jak ta osoba się czuje, co robi, jak reaguje na Ciebie? Czy Twoje szczęście zależy od jej szczęścia? Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, to może to być sygnał, że jesteś w pułapce.

Przykład z życia? Kiedy Twój partner jest smutny, Ty automatycznie czujesz się winny lub winna. Gdy jest w dobrym nastroju, masz wrażenie, że wszystko jest w porządku. Twoje życie zaczyna się kręcić wokół jego emocji, a Ty tracisz kontakt ze swoimi.

2. Utrata tożsamości

Drugi znak to utrata tożsamości. W zdrowej relacji każdy ma swoją przestrzeń, swoje życie, swoje zainteresowania. Ale gdy rozwija się zależność emocjonalna zaczynam tracić siebie. Przestaję robić rzeczy, które kiedyś sprawiały mi przyjemność, bo są mniej ważne od tego, co robi, co myśli lub co czuje druga osoba. Zaczynam podporządkowywać swoje życie potrzebom i nastrojom tej osoby.

Pomyśl o tym, jak wyglądało Twoje życie przed tą relacją. Co robiłeś lub robiłaś dla siebie? Co dawało Ci radość? A teraz spójrz na to, jak wygląda Twoje życie teraz. Czy coś się zmieniło? Czy przestałeś/aś robić rzeczy, które kiedyś były dla Ciebie ważne? Czy czujesz, że Twoja tożsamość jest w jakiś sposób zagubiona? Być może przestałaś realizować swoje zadania jako człowiek, jako kobieta/mężczyzna, jako żona/mąż. A jesteś już tylko plastrem, poduszką, „naprawiaczem”, ratownikiem, „załatwiaczem”, „usprawiedliwiaczem”.

3. Lęk przed opuszczeniem

Trzeci znak to lęk przed opuszczeniem. Wtedy czuję, że nie mogę żyć bez tej osoby, jeśli na samą myśl o jej odejściu czuję przerażenie, może to być sygnał, że działa już zależność emocjonalna. W zdrowej relacji, choć zależy mi na drugiej osobie, jestem w stanie wyobrazić sobie życie bez niej. W tym uwikłaniu wydaje się to niemożliwe.

Lęk przed opuszczeniem często prowadzi do zachowań, które mają na celu “zabezpieczenie” relacji, w którą jestem uwikłany, utrzymanie jej za wszelką cenę. Może to być nieustanne dążenie do zadowolenia drugiej osoby, rezygnacja z własnych potrzeb, a nawet zrobienie czegoś, co jest sprzeczne z moimi wartościami, tylko po to, by nie stracić tej osoby.

4. Emocjonalna huśtawka

Czwarty sygnał to emocjonalna huśtawka. W kryzysie zależnościowym moje emocje są jak na karuzeli – raz jestem na górze, raz na dole, i nigdy nie wiem, co przyniesie kolejny dzień. Moje samopoczucie zmienia się w zależności od tego, co robi druga osoba, co mówi, jak się zachowuje, ale także w miarę moich wyobrażeń na temat tych zachowań. Stosuję „wycieczki” w przyszłość generując lęk. Bo lęk w uwikłaniu staje się moim paliwem, moim napędem. Karmię się nim niezmiennie.

To jest wyczerpujące. I może prowadzić do stanów depresyjnych, lękowych, a nawet do fizycznych objawów stresu. Jeśli widzisz jakieś podobieństwa do opisywanych objawów, może to być znak, że nawiązałeś relację wyniszczającą.

5. Brak granic

Piąty sygnał to brak granic. W zdrowej relacji każda ze stron ma swoje granice, które są szanowane. W zależności emocjonalnej te granice znikają. Robię rzeczy, na które normalnie bym się nigdy nie zgodził, tylko po to, by zadowolić drugą osobę. Rezygnuję z siebie, ze swoich potrzeb, ze swoich wartości, żeby nie stracić tej relacji.

Zacieranie się własnych granic to coś, co często obserwuję. Właściwie jest to najczęstszy objaw występujący w zaburzeniach relacji, w zaburzeniach więzi, w kryzysie bliskości. Zaczyna się od drobnych ustępstw, od małych kompromisów, które z czasem stają się normą. Aż w końcu budzę się pewnego dnia i odkrywam z przerażeniem, że nie mam już żadnej strefy intymnej, że całkowicie podporządkowałem się tej czy innej relacji.

Jak zatem ogarnąć moje życie?

6 sposobów

Rozpoznanie uwikłania w relacji to pierwszy krok, ale co dalej? Jak zacząć sobie z tym radzić? Jak odzyskać siebie, kontrolę na moim życiem, odzyskać tożsamość?

1. Świadomość to pierwszy krok

Ważne jest zrozumienie, że jestem uwikłany w wyniszczającą relację. To może być trudne, bo zależność emocjonalna często nosi maski ładnych rzeczy, uczuć i emocji. Ubrana jest w szatki intensywnych i, społecznie dobrze wyglądających zachowań. Wygląda na przykład jak opiekuńczość, dbanie, troska, lojalność.

Jednak gdy zaczyna do mnie docierać świadomość, że coś jest nie tak, że tracę siebie – to moment, kiedy mogę zacząć działać.

Chciałbym Ci powiedzieć, że ktoś, kto nie jest uwikłany nie zastanawia się, czy jest uwikłany. Jeśli natomiast pojawiła się taka myśl w Twojej głowie, z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że to jest zależność emocjonalna. To najprostsze i zarazem najskuteczniejsze kryterium diagnostyczne, jakie znam.

2. Praca nad samoświadomością

Jak? Dziennik uczuć. W domu-REHAB każdy mieszkaniec domu otrzymuje „Przewodnik pracy domu-REHAB”. Ty zaś czytelniku mojego bloga możesz podziałać na stronie aniolstroz.com.pl, na której zrobiłem taki dziennik. Jeszcze jest on w fazie testów, ale już działa. Dzięki tej pracy poznawczej odkryjesz zadziwiający świat uczuć i emocji. Znajdziesz zasoby i własny potencjał. Zobaczysz, w jakim dysonansie żyjesz. To może zaskoczyć. Dzięki temu rozpoczniesz swój własny projekt. Projekt — TY. Bo czas już najwyższy. Jest później niż się wydaje.

Samoświadomość to także zdolność do zrozumienia gdzie zaczęła się i jak rozwijała zależność emocjonalna w Twoim życiu. Być może to dom rodzinny? Może zaburzona samoocena, może jakieś traumy z przeszłości, a może lęk przed samotnością? Odkrycie przyczyn nie jest rozwiązaniem jest wskazówką i kierunkiem rozwoju. Twojego rozwoju. Teraz TY.

3. Ustalanie granic

Tak. To trudne, zwłaszcza jeśli przez długi czas żyłem bez nich. Ale granice są niezbędne, by zacząć odzyskiwać kontrolę nad moim życiem. Ustalanie granic to nie tylko mówienie odmawianie. To zatrzymanie mnie samego. To stawianie granic sobie. Dobrze dla mnie, gdy będę uczył się stawiać siebie na pierwszym miejscu, dbał o swoje potrzeby, szanował siebie, mój czas, moją przestrzeń. Zacznę tworzyć mój system wartości uniwersalnych, które będą działały bez względu na okoliczności, w których się znajduję. Zacznę robić rzeczy zgodne z tym systemem wartości. Będę spójny albo przynajmniej zacznę stawać się spójny. To ważne.

4. Samoocena

Zależność emocjonalna często ma swoje korzenie w głębokim poczuciu niskiej wartości. Wiem, jak to jest, bo sam doświadczałem tego dojmującego przekonania, że jestem beznadziejny. Myśl, że nie jestem dość dobry, że muszę zasłużyć na miłość i akceptację, potrafi zdominować całe życie. Właśnie dlatego kolejnym krokiem na drodze do wolności jest praca nad budowaniem mojej wartości własnej. Prawidłowej wartości własnej. To nie jest coś, co osiągam z dnia na dzień – to proces, który wymaga cierpliwości, ale jest fundamentem prawdziwej zmiany i mogę zacząć go robić już.

Budowanie samooceny to coś więcej niż tylko patrzenie w lustro i mówienie sobie, że jesteś okej. Od tego należy zacząć. Bo to głęboka nauka doceniania siebie – swoich umiejętności, talentów, małych i dużych osiągnięć. Ale to także umiejętność spojrzenia na swoje słabości i powiedzenia: „Tak, to jestem ja, ze wszystkim, co do mnie należy. I to wszystko jest w porządku”. Każdy z ma prawo mieć swoje wady, ale to nie one mnie definiują. Definiuje mnie to, jak radzę sobie z nimi i jak z miłością patrzę na całość tego, kim jestem.

5. Szukanie wsparcia

Kolejnym krokiem, który nie mniej mnie porusza, jest szukanie wsparcia. Zależność emocjonalna to coś, co rzadko można pokonać w pojedynkę. Dlatego ważne jest, żebym otoczył się ludźmi, którzy mnie zrozumieją, którzy są gotowi wyciągnąć do mnie rękę, kiedy czuję, że tonę. To może być rodzina, przyjaciele, ale też ktoś z zewnątrz – terapeuta, który pomoże mi zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się w moim wnętrzu.

Terapia może stać się prawdziwą kotwicą w tym procesie zdrowienia. Pozwala zrozumieć moje emocje, nauczyć się radzić sobie z nimi, a przede wszystkim przestać walczyć z samym sobą. To przestrzeń, w której mogę w końcu poczuć się bezpiecznie, zacząć odkrywać, co naprawdę mnie trzyma w miejscu, i powoli, krok po kroku, zacząć iść do przodu.

6. Czas dla siebie

No i ten szósty sposób na pięć objawów. W procesie zdrowienia ważne jest, żebym zaczął spędzać czas ze sobą. To jest trudne, zwłaszcza jeśli przez długi czas moje życie kręciło się wokół kogoś/czegoś innego. Ale dobrze dla mnie, żebym uczył się cieszyć swoim własnym towarzystwem, zaczął robić rzeczy, które sprawiają mi radość, które są tylko dla mnie.

Czas dla siebie to także czas na refleksję, na zastanowienie się, kim jestem, kim chcę być, co jest dla mnie ważne, czego chcę od życia. To czas na odbudowanie swojej tożsamości, na odzyskanie siebie.

Podsumowanie – odzyskiwanie siebie

Zależność emocjonalna to trudny temat. To coś, co może zniszczyć moje życie, moją tożsamość, moje relacje. Ale to także coś, z czym mogę sobie poradzić. Kluczem jest świadomość, zrozumienie, że jestem uzależniony emocjonalnie, i podjęcie działań, żebym to zmienił.

Odzyskiwanie siebie to proces, który wymaga czasu, cierpliwości, ale jest to proces, który przynosi niesamowite korzyści. To proces, w którym uczę się siebie, buduję swoją samoocenę, stawiam granice, szukam wsparcia, i zaczynam żyć w zgodzie ze sobą.

Wiem, że pojawia się strach. Bo nowe jest takie cholernie nieznane. Rozumiem to. Jednak zdrowienie emocjonalne to nie jest cel, który osiągam z dnia na dzień. To ciągła droga, pełna wyzwań, ale i pełna możliwości do rozwoju, do lepszego, zdrowszego życia.

Jeśli czujesz, że jesteś zależny emocjonalnie, to już pierwszy krok do zmiany – teraz czas na kolejne. Jesteś na dobrej drodze. Jesteś wystarczająco dobry. Bądź zdrów.

Samopolecajki

W tym miejscu kilka moich samopolecajek:

Napisz komentarz, żeby artykuły mogły żyć sobie życiem pełnym i nieustającym. Przewiń stronę i wpisz w okienku.

Dopisz się do newslettera, żebyś mógł otrzymywać nowe teksty, zanim inni o nich się dowiedzą. Niczego nie przegapisz. Przewiń stronę i dodaj swój e-mail do newslettera.

Wejdź na patronite.pl i zostań Patronem. Wiele moich projektów uda mi się realizować dzięki wsparciu ludzi. Wystarczy kliknąć baner poniżej.

Wspieraj Autora na Patronite

A jeśli spodobało Ci się to, co napisałem i masz chęć postawić mi kawę bądź kawałek pizzy, nie powstrzymuj tej głębokiej potrzeby. Będzie mi także bardzo miło, jeśli zwyczajnie przybijesz piątkę.  Kliknij przycisk Suppi.

button

Udostępnij ten tekst w swoich mediach społecznościowych.

6 komentarzy do “Zależność emocjonalna. 5 objawów, 6 sposobów”

  1. Myślę, że jednym z najważniejszych zadań rodzica jest poprowadzić dziecko do niezależności emocjonalnej, kiedy już dorośnie. Proces trwający latami? Teraz o tym pomyślałam, że niezależne emocjonalnie dziecko, nie będzie szukać i wybierać pod kątem zależności emocjonalnej.
    Człowiek jest istotą bardzo złożoną.
    A zależność emocjonalna jest ogromnie niebezpieczna. Jak w artykule- prosta droga, dróżka nawet- króciutka, wąziutka- do kompletnej utraty siebie samego. Ehhhhhh…. Smutny to tekst. Dla mnie bardzo nawet.

      1. Tak. Widząc tytuł troche obawiałam się zagłębić. Potem czytałam kilka razy, zanim postanowiłam napisać parę zdań. Właściwie dopiero wtedy, kiedy uderzyło mnie na jego tle to, jak ważne jest zadbanie o niezależność emocjonalną dzieci. Artykuł bardzo dobry. Ukazałeś w nim esencję zjawiska Robert. A ja doskonale wiem, jak fatalna to pozycja, czyli bycie w zależności emocjonalnej.

  2. Ja: pewna siebie, niezależna, silna, bezkompromisowa często. I córcia moja, 14-letnia, prowadząca mnie na krótkiej, emocjonalnej smyczy…Ech…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *